Zraziły cię pierwsze niepowodzenia? Chrzań to i działaj dalej!

Mały chłopiec buduje babki z piasku. Piasek jest sypki i babki wychodzą trochę krzywe. Malec nie zraża się i napełnia wiaderko kolejnymi partiami piasku. Po pewnych czasie odkrywa, że im głębiej kopie, tym piasek jest bardziej mokry i kolejne babki są już idealnie równe. Malec z dumą pokazuje je dziewczynce bawiącej się obok.

Pięciolatka skacze na skakance. Zadanie jest trudne, bo najpiew pięć razy na prawej nodze, potem pięć razy na lewej. Do oczu i ust wpadają rozpuszczone włosy, więc odgarnia je i skacze dalej. – Popatrz, jak już umiem! – krzyczy do mamy czekając na pochwałę.
Czterolatek z mozołem wdrapuje się na zjeżdżalnię. Widać, jak wiele wysiłku włożył, by z triumfalną miną zjechać w dół.

Hartowanie ducha

Tymczasem siedzący w piaskownicy dorośli pokrzykują – Nie skacz, bo się spocisz! Nie wspinaj sie, bo spadniesz! Nie kop tak głęboko, bo się ubrudzisz!

Od dziecka zmagamy się z otoczeniem. Wciąż na nowo uczymy się nawiązywać kontakty, dyskutować, wymieniać poglądy, spełniać oczekiwania, stawiać wymagania i określać granice.
W uciążliwym, pełnym pułapek i zasadzek dorastaniu zdobywamy doświadczenia i zapisujemy je na wewnętrznej karcie pamięci. Te z piaskownicy są na niej także. Zgromadziliśmy szereg atutów, które dziś mają niebagatelny wpływ na nasze nastawienie do życia, na kreatywność czy odporność na krytykę.
Nawet jeśli przystajemy na zakrętach, przechodząc dalej nabywamy odporności i sprężystości. Wracamy do równowagi często silniejsze o nowe doznania, które wzmacniają psychikę. Człowiek jest z natury silny i odporny. Krzywdy nie zawsze naznaczają na resztę życia.

Gdy skupiamy się na słabościach, róbmy to w sposób konstruktywny. Trzeba dać sobie czas na zastanowienie się, przepracowanie problemu. Jakie pytania sobie wtedy zadajemy?

  • Jaki efekt chciałam osiągnąć, a jaki osiągnęłam?
  • Jak mogłam to zrobić inaczej, by sytuacja nie wymknęła mi się spod kontroli?
  • Czego mi brak?
  • Gdzie ujawniły się moje słabe strony?

 

Właściwe pytania wnoszą wiele dobrego. Wskazują możliwości wyboru, zbliżają do rozwiązania, wzmacniają strategie działania, określają pola, które trzeba rozwijać. Odpowiadając na nie odkrywamy, gdzie leży nasza siła (pisałam o tym też tutaj). Czujemy, że można wciąż jeszcze więcej.

Zachować nadzieję, wiarę i pokorę

Wiara i nadzieja to cnoty nie do przecenienia. Chronią przed nadmiarem stresu i zbliżają do osiągania celów. Szczególnie wówczas, gdy towarzyszy im bardzo niemodna dzisiaj pokora.
Pokora to akceptacja wiedzy, że nie na wszystkim się znamy i że nie mogę mieć wszystkiego, zwłaszcza w tym samym czasie. Czasem to właśnie pokora pozwala utrzymać właściwy poziom samozadowolenia, chroniąc jednocześnie przed nierealistyczną oceną własnych możliwości.

Możesz mieć wszystko, czego chcesz..!

Bo czy mogłabym czuć się dobrze, gdybym obudziła się rano i zapragnęła zatańczyć rolę Odetty w Jeziorze Łabędzim na deskach Opery Narodowej? Przecież jestem zdolna i mogłabym nauczyć się tańczyć, a w tak wielu poradnikach rozwoju osobistego naczelną myślą przewodnią jest: Możesz mieć wszystko, czego chcesz..!
Owszem, mogę zatańczyć Odettę. Jeśli założę, że to nie będzie zespół Opery Narodowej, a przedstawienie amatorskie w moim Domu Kultury. Tak, od razu czuję się lepiej! Spełnię przecież swoje marzenie!

Słynne przemówienie Winstona Churchilla

Gdy już wiem, jak działają wiara i nadzieja, i gdy już wiem, jak magiczną moc ma odpowiednia dawka pokory, mogę przystąpić do pracy nad kolejną cechą. Niezłomnością.

Załóżmy, że mały chłopiec w piaskownicy przestał stawiać babki z piasku tylko dlatego, że nie były perfekcyjne. Czy wówczas by się dowiedział, że pod pokładami sypkiego piasku kryje się piasek mokry, idelny budulec piaskowych babek? A gdyby w niemowlęctwie zraził się kilkoma guzami, które nabił sobie podczas nauki chodzenia?

Może więc czas na pytanie

“W jakich dziedzinach nadal pełzasz, zrażona kilkoma pierwszymi niepowodzeniami?

 
Mój syn miał niecałe trzy lata i spędzał zimowe popołudnia jeżdżąc na rowerku po długim korytarzu studenckiego akademika. Wiedział, że nie wolno wchodzić na klatkę schodową, więc pozornie wszystko było pod kontrolą. Pozornie, bo pewnego dnia, wołając go na podwieczorek, znalazłam ciekawskiego syna.. na półpiętrze klatki schodowej.
Właśnie zjechał na swoim trzykołowym rowerku z dziesięciu schodów i gramolił się na równe nogi. Kombinował też, w jaki sposób wniesie na górę rowerek, żeby mama nie widziała zakazanego eksperymentu.

Na szczęście nic mu się nie stało, a dzieciak do dziś pamięta tamtą brawurę. Do dziś także otwiera drzwi i sprawdza, co się stanie, gdy złamie reguły i postąpi po swojemu. A ja przyglądam się jego determinacji, ciekawości i wytrwałości i trzymam kciuki, gdy wpada w tarapaty.

A co ze słynnym przemówieniem Winstona Churchilla?

Otóż jeden z angielskich uniwersytetów poprosił Winstona Churchilla o wygłoszenie końcowego przemówienia dla absolwentów. Gdy studenci z ciekawością oczekiwali, jakie też wskazówki dostaną od słynnego męża stanu, Churchill wyszedł na mówinicę i powiedział:

Nigdy! Nigdy! Nigdy! Przenigdy się nie poddawaj!

 
Po tych słowach zszedł ze sceny.

 


Ile spraw odpuściłaś sobie ostatnio
tylko dlatego, że przestałaś wierzyć w siebie? Że się poddałaś
 

g-22

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × three =