Listy i opinie po szkoleniach otwartych


Liddyja

Witaj Aniu, to już prawie 3 lata minęły od czasu kiedy…. no właśnie.. otworzyłam moje notatki i tym razem przeczytałam z czystej ciekawości grubo PRZEkreślony tekst z pierwszego dnia szkolenia.

1. jestem nieśmiała, 2. jestem inwalidą, 3. nie umiem się zmusić do zmiany, 4. nie potrafię myśleć konstruktywnie, 5.nie zauważam szczegółów, 6. nie lubię życia, 7. nie jestem ambitna, 8. jestem nietolerancyjna i zgorzkniała.

Ot, megiera w tekturowym pudełku (gdzieś pod mostem) ………. czy ja to naprawdę napisałam niecałe 3 lata temu???
***
ok, niedawno skończyłam 40 lat i w pracy padło tak około 15 razy standardowe pytanie: i jak się teraz czujesz?

- lepiej niż do tej pory – odpowiadałam – dojrzalsza, bogatsza wewnętrznie (i trochę zewnętrznie) – uśmiechałam się szeroko – świeżutka jak szczypiorek na wiosnę (stwierdzenie Chmielewskiej, moje ulubionej) itd itp
***
październik 2009r. napisałam list motywacyjny i podanie o pracę w laboratorium. rozmowa kwalifikacyjna ponad 40 kandydatów

- dzień dobry, z tej strony Maarten …, dzwonię, żeby powiadomić o wyniku rozmów kwalifikacyjnych, ..powiem szczerze, tak mi się rozmowa podobała, że chcę tylko zapytać, kiedy dokładnie chcesz rozpocząć pracę..
***
początek marca 2010. zaczynam się zastanawiać na co w zasadzie mogę wydawać pieniądze, bo nagle zaczęło przybywać ich w tempie sporo przewyższającym moje potrzeby.. .. już wiem! zaczynam studia! WSP, po holendersku… (z tym, że tutaj “P” oznacza Psychologiczna)
***
Czy rzeczywiście tylko 3 lata minęły odkąd niezaradna i wiecznie niezadowolona zrzęda przemieniła się w radosną i cieszącą się z każdej chwili kobietkę, do której coraz częściej znajomi zwracają się o dobrą radę? ………… zmieniam swój Plan Na Życie, tamten określony na szybko na zajęciach nie do końca odpowiadał mojej wizji szczęścia, zrobiłam odnogę i wkroczyłam na Moją Drogę Życia, spójną i konsekwentną.

Oj, łezka się kręci… z szerokim uśmiechem na twarzy
pozdrawiam promieniście, Liddyja

Joanna

Wydarzyło się tyle ciekawych rzeczy podczas kursu, że naprawdę nie wiem od czego zacząć. Może od tego że trening bardzo mi się podobał, trener fajny, grupa różnych ludzi, o różnych zainteresowaniach i poglądach, z różnych części Europy… a mimo tych różnic dogadaliśmy się super i wiele wieczorów przegadaliśmy w warszawskich pubach
Moje oczekiwania co do kursu zostały spełnione. Jeszcze nie zastanawiam się, jak bardzo te wszystkie poznane techniki mi pomogą w codziennym życiu. Jestem jednak pewna, że gdy przełamałem już ten pierwszy strach przed wykonywaniem ich na zajęciach, to przełamywanie kolejnych barier to już tylko kwestia czasu. Maszyna już ruszyła i czuję, jak zaczyna się powoli rozpędzać… “

Mail od Lidki z Holandii

dylemat;)
czy pisać o tym, jak słucham mojego wewnętrznego głosu, który prowadzi mnie ku wspaniałej przyszłości? jak bije ode mnie blask, który zachwyca otoczenie? jak z łatwością udaje mi się pozytywnie załatwić wszystkie sprawy?
chyba napiszę tylko, że

1. osiągnęłam wielki sukces: mam swoje małe marzenie — swoje miejsce na ziemi (core transformation) czyli: dostałam mieszkanie. Przeciętnie czeka się tutaj 4-5 lat, ja dostałam w ciągu 3 tygodni! (kotwice działają jak należy:) )

2. dotykam na co dzień najważniejszego dla mnie uczucia WOLNOŚCI: mam pracę w której mi ufają, zamieniłam wypalony związek na szczęście z nowym (obecnym:) ) mężczyzną, stąpam pewnie po ziemi, jestem na swoim, czuję się na swoim..

3. zauważyłam, że otacza mnie inny rodzaj ludzi: pozytywni, uśmiechnięci i życzliwi

4. itd itd…

rok póżniej… zrobiłam eksperyment, z którego w końcu dowiedziałam się, dlaczego stałam kantem do swojej linii czasu.
Ostatnimi czasy był to baaardzo niewielki odchył, ale nadal mnie nurtował i delikatnie dźgał nowymi domysłami… kilka dni temu wydarzyło się coś bardzo dziwacznego w moim życiu, co doprowadziło do rozwiązania zagadki.

Strony: 1 2