Podsumuj rok w środku lata

Zazwyczaj około grudnia niektóre z nas ogarnia nostalgia. Trochę podsumowań mijającego roku; co mi nie wyszło, co się nie udało (a jakże!), co mogę zmienić, poprawić – no i oczywiście, jak co roku – noworoczne postanowienia!

No bo przecież, hej!, więcej optymizmu – coś się kończy, ale i coś się zaczyna, teraz na pewno będzie inaczej, a więc „out with the old, in with the new!” Pewne drzwi się zamykają po to, aby mogły otworzyć się inne! TERAZ na pewno już zacznę chodzić na fitness, MINIMUM raz w miesiącu teatr, WRESZCIE zapiszę się na hiszpański, by następnej jesieni buszować po zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej… itd.

Nowy Rok może być choćby dziś!

I co? Tak się dziwnie dzieje, że kiedy minie świąteczne podniecenie, potem Sylwester i karnawał – niepostrzeżenie okazuje się, że kończy się luty a ja, będąc jeszcze na fali, wykupiłam karnet na basen, ale tylko raz udało mi się z niego skorzystać, a potem…
jakoś nie było kiedy.

Nauczona doświadczeniem, mam propozycję. By zerwać z przekleństwem noworocznych postanowień, które sprawia, że już w lutym zaczynam czuć się rozczarowana swoją słabą silną wolą.

A na czym ma polegać zmiana?

Jak zawsze – wszystko zależy od Ciebie. Nowy Rok może być choćby dziś! Wystarczy, że tak zadecydujesz. Różne historie rozpoczynają się słowami typu: „Był mroźny lutowy czwartek, kiedy Marianna wychodząc z domu poczuła nagle, że dziś wszystko się zmieni…” Bo na ogół łatwiej „zaczynać” albo „kończyć” od konkretnego miejsca w czasie lub przestrzeni, dlaczego więc nie sierpniowy piątek pewnego upalnego lata?

Możesz zadecydować, że dziś jest ten „mroźny lutowy poranek”, nieprawdaż? I może nie trzeba niczego postanawiać, może wystarczy małe podsumowanie? Poświęć tę chwilę, teraz.

Wystarczy kartka papieru

1.

Przypomnij sobie wszystko, co udało ci się osiągnąć w minionym czasie (w ciągu ostatniego pół roku, od ostatnich imienin, od rocznicy Rewolucji Francuskiej). Zrób listę i zapisz na niej jak najwięcej. Niech to nie będą tylko tylko „poważne” dokonania, jak awans czy zdany egzamin; pamiętaj o pozornie błahych sprawach, które jednak sprawiły Ci radość.

Może się zakochałaś, może zrobiłaś sweter na drutach, udało Ci się schudnąć trzy kilo, zawarłaś pokój z teściową, zmieniłaś fryzurę i czujesz się w niej fantastycznie? Sama się zdziwisz, ile tego jest!
A co, jeśli masz za sobą trudny czas i masz ochotę powiedzieć, że NIC nie osiągnęłaś? Wiedz, że w najgorszym wypadku przynajmniej przetrwałaś. Jestem jednak przekonana, że kiedy się zastanowisz, odkryjesz, że osiągnęłaś znacznie więcej!

Przyjrzyj się swojej liście i podziękuj sobie za te małe i duże sukcesy. Nie żartuję! Bądź wdzięczna samej sobie!

2.

Teraz pomyśl, czego chciałabyś się pozbyć. Co warto wreszcie wyrzucić z życia? Zrób listę, czego już nie chcesz. Może to sukienka, której nie miałaś na sobie od dwóch sezonów ale wciąż żal Ci ją wyrzucić, może zwyczaj podjadania chipsów przed telewizorem, może wyjątkowo toksyczna „przyjaciółka”, która podcina skrzydła, a może ograniczające przekonania na swój temat, powstrzymujące Cię przed rozwinięciem pełni Twojego potencjału. Czego już nie chcesz w swoim życiu mieć, myśleć, czuć?

Zapisz to na osobnej kartce.

3.

Pomyśl teraz o swoich marzeniach. Co chciałabyś przyciągnąć do swojego życia, czego chcesz więcej, jakich doświadczeń, spotkań, ludzi? Czego chciałabyś się nauczyć, jakie umiejętności lub wiedzę zdobyć, co robić?

Puść wodze fantazji. Jeśli myślisz, „ale ja właściwie nie bardzo wiem, czego bym chciała”, odpowiedz na pytanie

– Gdyby w ciągu nocy miał wydarzyć się cud, gdybym miała obudzić się rano w moim idealnym życiu – to jakby ono wyglądało? Co bym robiła, jak bym się czuła, kim bym była, co bym posiadała – co bym zobaczyła, usłyszała, poczuła? Kto byłby przy mnie? Jak bym wyglądała?

Zapisz to na trzeciej kartce.

Te akapity czytaj, jeśli boisz się swoich fantazji

Jeśli powtarzasz za Woody Allenem, że gdy chcesz rozśmieszyć Pan Boga, powiedz mu, czego pragniesz. A może wmówiono Ci, że nie zasługujesz na nic dobrego? Może wychowano Cię w przekonaniu, że „dziewczynki nie powinny…”? Może mówisz do siebie – Tak nie wypada, albo obawiasz się – Co ludzie powiedzą? Zapytaj więc siebie – Czego bym chciała, gdybym była absolutnie przekonana, że to zupełnie w porządku chcieć tego, czego chcę?

Czego więc pragniesz? Nie musi to być bardzo długa lista. Trzy-pięć pozycji na początek wystarczy. Więcej czasu spędzanego z rodziną? więcej pieniędzy? rozrywek? weekendowych krótkich podróży? lepszego seksu? więcej radości życia? Nauczyć się szwedzkiego? Poprawić kondycję? Wyjechać w podróż dookoła świata?

Zapisz to !!!

4.

Teraz przygotuj listę swoich celów. Na temat kryteriów poprawności formułowania celów napisano już setki, jeśli nie tysiące stron. Ograniczę się więc tylko do podkreślenia oczywistego faktu

Jeśli nie wiesz, dokąd chcesz dojść, jest mało prawdopodobne, że tam trafisz.

Zapisanie celów ukierunkowuje umysł na znalezienie drogi do ich realizacji. Pamiętaj też, że twoje cele muszą zależeć od ciebie. Nie ma więc wielkiego sensu zapisywanie: mój mąż będzie mnie częściej zapraszał do kina, bo nie masz wpływu na to, co ON zrobi. Za to możesz chodzić do kina na ciekawe premiery, z mężem, jeśli zechce ci towarzyszyć, lub bez niego. Pamiętaj też, by cele miały określony termin realizacji, inaczej na wieki pozostaną w sferze marzeń..

5.

Przeczytaj listę swoich osiągnięć (1), bezwstydnie pozachwycaj się sobą i podziękuj sobie, bo czyż nie jesteś świetna? Możesz sobie pogratulować. Odłóż listę na lewą stronę.

Przeczytaj listę tego, czego chcesz się pozbyć (2). Jeśli sądzisz, że w czymś zawiniłaś, że popełniłaś jakieś błędy – po prostu sobie wybacz. Błędy to tylko kolejne stopnie, po których wspinamy się w rozwoju. Przecież wciąż uczysz się i rozwijasz, i to jest wspaniałe. Tę listę również odłóż na lewo.

Teraz weź kartkę z marzeniami (3). Daj sobie chwilę, aby się nimi nacieszyć. Połóż
ją przed sobą.

Kolej na listę celów (4) na najbliższy czas (pół roku, kwartał – jak zwykle zależy to od Ciebie). Przeczytaj ją uważnie i połóż po swojej prawej stronie.

Teraz pora na odrobinę magii

Możesz odprężyć się, patrząc na leżące przed tobą strony. W zapisanych przez Ciebie osiągnięciach jest tyle pozytywnej energii! Wyobraź sobie tę energię jako gwiezdny pył,
kolorowe iskierki lub strumień światła, powracający do Ciebie i wnikający w Twoje ciało. W rzeczach, których chcesz się pozbyć, także jest ukryta energia ( choćby ta, którą odczuwasz jako wewnętrzne napięcie ). Pozwól uwolnić się i tej energii. Potem spójrz na swoje marzenia i zobacz związaną z nimi energię. Czy jest czerwona, jak wino? Zielona, jak wiosenna trawa? Lazurowa, jak czyste niebo południa Europy? Niech i zatoczy koło i powróci do Ciebie. Bo kiedy energia Twoich marzeń jest w Tobie, możesz poczuć się jeszcze
lepiej!

To dobrze mieć marzenia, dobrze mieć świadomość, że przeszłość minęła, a przyszłość jest przed Tobą, dobrze jest robić plany i stawiać sobie cele – warto mieć dostęp do całej
życiowej energii wypełniającej Cię w tym konkretnym momencie, w danej chwili, teraz!

Pomyśl o swoich celach. O tym, jak to jest je osiągać. Bądź całą sobą obecna tu i teraz. Jeszcze tylko głęboki oddech. Ciesz się tą chwilą. W końcu – po to są przecież słoneczne dni lata!

 

Dodaj komentarz