Marta Klimaszewska przygotowała pokaz swojej pierwszej, autorskiej kolekcji. Francuzi byli zachwyceni, oklaskom nie było końca. Czekając na kolejne sukcesy, zapraszam na spotkanie z Martą.
- Skąd u Pani pasja projektowania
- Od najmłodszych lat widziałam moją babcię przy maszynie do szycia. W czasach ciężkiego komunizmu wyczarowywała przepiękne stroje dla wrocławskiej elity. Wówczas podglądałam ją i marzyłam, projektując najpierw w głowie. Potem, jako większa już dziewczynka, zaczęłam podsuwać niezgrabnie narysowane modele babci. A ona to wszystko pięknie realizowała. Tak właśnie powstała moja pasja.
- Projektowanie jest sztuką
- To prawda. Dlatego sztuki projektowania samego w sobie chyba nie da się nauczyć. Albo ma się to coś albo się nie ma. Bez żyłki artystycznej można uczyć się zawodu, by zostać dobrym rzemieślnikiem. Ja mam to szczęście, że mam to coś. A nauki pobierałam w znanej paryskiej szkole projektowania “École Supérieur d’arts applique DUPPERE” oraz Szkole projektowania ubioru MJM, również w Paryżu.
- Czy specjalizuje się Pani w jakiejś konkretnej dziedzinie, ubrania, biżuteria czy może dodatki
- Od zawsze uważałam, ze projektant powinien dostarczyć całościową koncepcję kreacji. Dlatego też, gdy projektuję suknię, projektuję do niej także dodatki, akcesoria, biżuterię, obuwie. Wszystko składa się na całość. Nie wyobrażam sobie modelu mojego autorstwa z dodatkami innego projektanta.
- Czy ma Pani styl, który Panią inspiruje. Na pokazie zauważyłam barok i lata 20 ubiegłego stulecia
-Tak, od dziecka inspirowały mnie tak zwane “ubrania z epoki”. Te cudowne barokowe suknie czy, też przepiękne i jakże kobiece, toalety z lat 20. Wtedy kobiety były tak wspaniale eleganckie, to właśnie jest moja inspiracja.
- A skąd przychodzi natchnienie
- Głównie z filmów kostiumowych. Ale też często gdy przeczytam historyczną książkę, wyobraźnia zaczyna pracować. Rysunki same wchodzą na kartki szkicownika. Inspiracją są także muzea, podróże i obserwacja ulicy. Naprawdę, jest w czym wybierać, jeżeli umie się patrzeć.
- Mieszka Pani we Francji
- Wyjechałam z Polski 15 lat temu. Mieszkam 15 minut od centrum Paryża, w miasteczku Villeneuve St.Georges. Jednak, tak jak dla wszystkich Francuzów mieszkających w obrębie Paryża, wszystko toczy się w samym Paryżu.
- I we Francji pracowała Pani w atelier światowych projektantów..
– Od samego początku mojej bytności w Paryżu miałam to szczęście pracować u Wielkich. Pierwszą przygodę zaczęłam u Stella Cadente. Potem, jako freelancer, współpracowałam z atelier, które obsługiwało ekskluzywne zlecenia dla takich domow jak Thierry Mugler, Givenchy, JPG. Dzięki takiej współpracy poznałam arkana nie tylko sztuki projektowania ale samej realizacji modeli, w tym przypadku biżuterii.
- Czy pokaz w Villeneuve St.Georges w dniu 6 stycznia 2010 to pierwszy tak duży pokaz Pani kolekcji
- Tak to był mój pierwszy pokaz, samodzielny pokaz.
- Minęły już pierwsze emocje. Jak Pani go dziś ocenia
Pełna treść tego i pozostałych artykułów zarezerwowana jest dla Abonentów grajWysoko.pl.Zaloguj się na górze strony lub zarejestruj do bezpłatnego abonamentu,
aby mieć dostęp do dalszej treści artykułu oraz pełnej Bazy Wiedzy.
Powiązane artykuły:





