Czy każdy nadmiar nam szkodzi?

Mózg człowieka to mózg zdobywcy. Dlatego jest zaprogramowany tak, że wciąż chcemy więcej i więcej. Z jednej strony ta cecha wyprowadziła nas z jaskini, z drugiej stała potrzeba posiadania i ciągły nadmiar, zamiast czynić życie bogatszym, powoli zaczyna je zubażać.

Zastanawiałam się kiedyś, ile nowych ubrań potrzebuję na kolejny sezon. Ile informacji dziennie może przyswoić mój mózg. Z iloma osobami mogę utrzymywać bardzo bliskie kontakty. Ilu przyjaciołom mogę poświęcać wystarczająco dużo czasu, by relacje nie rozlazły się w szwach.

Czy każdy nadmiar nam szkodzi?

Powolność, zaduma, uważność w celebrowaniu drobnych czynności to lista wartości zapomnianych. Stały się niemodne, bo nie przystają do tempa życia, a tym samym postępu.
Tymczasem, wraz z rozpędzoną rzeczywistością, przyspieszył też puls. Bo kto z nas nie potrzebuje wciąż więcej i szybciej? Kto jeszcze potrafi czekać? Planowanie długoterminowe leży w charakterze nielicznych. Zaśmiecamy umysły potrzebami chwili, pochłanianiem nadmiaru i nieustannym pragnieniem „jeszcze!”. Bo inni mają przecież jeszcze więcej!

I tak zachłanność i wynikający z niej zły stres stał się dla wielu przyczyną  depresji. Gorzej śpimy, z coraz większą niechęcią pracujemy, tracimy ochotę na seks, czytamy coraz mniej dobrej literatury, coraz rzadziej obcujemy ze sztuką, nie pamiętamy chwili, gdy ostatnio czuliśmy się spełnieni. Codzienne przyjemności to co najwyżej kolejne zakupy, tandeta w telewizji, chaos w komputerowym przerzucaniu stron .. o czymś zapomniałam?

Część ludzi świetnie się czuje w epoce nadmiaru. To, czy nadmiar szkodzi tobie ( a szkodzi?), zależy od  konstrukcji psychicznej, odporności na stres, elastyczności układu nerwowego. Ale z biegiem czasu u każdego może pojawić się awersja nie tylko do pośpiechu i nadmiaru, ale nawet do przyswajania całkiem niepotrzebnych informacji czy spotykania tak dużej liczby obcych.

Teatr codzienności

Rezygnuję z wyrafinowanych, czasochłonnych zachcianek i wprowadzam do swojego życia japońską tradycję just enough czyli w sam raz. Moja lista celebrowanej prostoty wciąż się wydłuża, i daje jeszcze więcej wewnętrznego spokoju.

Przygotowuję prosty posiłek. Biały ser pokrojony w plastry, na to pomidor, bazylia ( suszona, drobno pokruszona ), sól i świeżo mielony zielony pieprz. Polewam olejem z pestek winogron, który przygotowuję z dodatkiem czosnku i oregano. Parę kropli octu balsamicznego z Modeny i kwadrans leżakowania, żeby smaki przeniknęły się nawzajem. inny. W międzyczasie wyjmuję z kredensu ulubioną porcelanę, a pod talerz kładę zapomnianą, własnoręcznie zrobioną szydełkiem serwetkę.

Mówię – Dość pracy na dziś – i spędzam kojący wieczór w tonacji chill out. Komputer obowiązkowo ukrywam pod stos papierów na biurku ( lepiej nie widzieć, bo kusi, kusi, jak kusi! ), wyciszam telefon i nalewam do wanny gęsty olejek. Wyszukuję na półce Mistrza i Małgorzatę na zmianę z dowolną powieścią Irvinga, a spośród wyszukanych na targach staroci kieliszków do wina wybieram taki, który najbardziej pasuje do nastroju. Lampka niezrównanego Lupiaca  ( czasem skuszę się na szklaneczkę burbona z lodem ) i czekoladowy balsam, już po kapieli w pachnącej żurawiną pianie. Najbardziej pożądanym towarzyszem wieczoru staje się – cisza. Choć czasami, na zakończenie wieczoru, podśpiewuję z niezrównanym Maleńczukiem:

nigdy z sobą się nie kłócę,
nigdy siebie nie porzucę,
całe noce, całe dnie,
ja po prostu, kocham się

A jakie Ty masz pomysły na Teatr Codzienności?

Odłóż zakupy kolejnej czarnej torebki. W zamian zaplanuj – i idź !! – na najbliższą wystawę sztuki nowoczesnej. Pogap się na wytwory nieokiełznanej artystycznej wyobraźni; być może od dziś zwykły niebieski worek pełen śmieci nie będzie dla ciebie już tylko workiem pełnym śmieci ( bywalcy wernisaży sztuki nowoczesnej wiedzą zapewne, o czym mowa ).

Wyhoduj rzadki kwiat, którego egzotyka urzekła cię od pierwszego spojrzenia. Na początek wystarczy zwykła orchidea, która nie zgubi kwiatów po tygodniu pomieszkiwania w twym mieszkaniu.

 Przeczytaj powieść, której okładka zafascynowała cię w księgarni. Lub choćby jedno opowiadanie z niezwykłego tomu „Szara lotka” Eustachego Rylskiego. Albo opowiadania Artura Millera. Albo piaty rozdział Lalki Prusa.

Załóż ziołowy ogródek na balkonie i codziennie podpatruj, ile listków wypusciło oregano. Przyglądaj się procesowi, którego w żaden sposób nie możesz przyspieszyć. Rozcieraj w palcach rozmaryn, a listki szałwii dodaj do smażonej piersi z kurczaka.

Zastosuj time out

Powiedzenie sobie – Nie zrobię, bo mi się nie chce – wymaga więcej odwagi i tupetu, niż rzucenie się w wir pracy. Dlatego większość z nas odpoczywa, by mieć siłę do dalszej pracy, a nie dlatego, że jest
zmęczona.

Zastosuj time out. Wyjdź, zamknij za sobą drzwi. Zniknij na całą dobę. Dzieci nie umrą z głodu a mąż nie uschnie z tęsknoty. Przeciwnie, kiedy wrócisz, tym bardziej docenią Twoje istnienie i to, że jesteś.
Raz jeszcze obejrzyj cudowną scenę z filmu Pretty Women, w której Julia Roberts zaprowadziła zapracowanego Richarda Gere do parku i kazała mu chodzić boso po trawie. Nie pamiętasz? To zrób sobie przerwę i koniecznie obejrzyj ten film.

W weekend pojedź do gospodarstwa agroturystycznego na Mazurach. Odetnij się od świata. Przez dzień-dwa nie włączaj komórki ani komputera. Pomyśl, że jeszcze piętnaście lat temu komórki i komputery mieli tylko nieliczni. Spotykaj się tylko w małym gronie bliskich ci osób. Przejrzyj notes i
książkę adresową w poczcie elektronicznej. Które adresy to ważne dla ciebie osoby, a które ją tylko „kontaktami”? Pamiętaj, że do poczucia bezpieczeństwa potrzebujesz 2-3 bliskie osoby. To im
poświęć tak dużo czasu, ile zdołasz.
Owszem, możesz zapraszać na swoje urodziny pięćdziesięcioro najbliższych przyjaciół. Ale ilu z nich jest naprawdę bliskimi ? Ilu z nich to przyjaciele?

Utwórz nić porozumienia z samą sobą. Zjedz samotnie śniadanie, koniecznie w ciszy. Radio, telewizor, komputer, telefon – wszystko powyłączaj ( jeśli trzeba, także i z sieci!). Otocz się zapachem. Przyglądaj się, dotykaj, smakuj. Sprawdzaj swoje emocje; co czujesz, co myślisz, jak myślisz, jakie obrazy pojawiają się w twojejgłowie. Posłuchaj swojego dialogu wewnętrznego.

Zobaczysz, że na początku nie jest to łatwe. Ale poświęć samej sobie choćby krótką chwilę każdego dnia. Z każdym kolejnym dniem zaczniesz zauważać, jak te chwile zaczną się coraz bardziej wydłużać.
A po miesiącu sprawdź, o ile lepiej czujesz się sama ze sobą. I, choć tak naprawdę nic się nie zmieniło, jak bardzo wzrosła jakość twojego życia.

g-13

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

nineteen − three =